Pandify - porady jak projektować strony internetowe, darmowe materiały, liczne inspiracje web design.

Praca zdalna – kochasz? Czy nienawidzisz?

Artykuł pojawił się 03.08.2017, autorem jest Agressiva i wpadł do kategorii Codzienność Workflow

Praca zdalna, praca z domu czy też praca z każdego innego miejsca – jakie tylko sobie wymyślisz. Brzmi fajnie? I to bardzo. Ale nie każdy jest do tego stworzony. Oto mały poradnik oparty o doświadczenia własne.

Praca zdalna jest ze mną od 5 lat. Jeszcze za czasów pracy dla jednej z łódzkich agencji interaktywnych postanowiłam zmienić formę na domowe zacisze. Wszystko dzięki rozkopaniu miasta i sparaliżowaniu ruchu komunikacji miejskiej, która sprawiła, że w ciągu dnia dokładałam ekstra dwie godziny na sam transport do biura. Uznałam któregoś dnia, że to strata czasu, kasy i zdrowia psychicznego. W zatłoczonym autobusie lub tramwaju z masą sfrustrowanych współpasażerów można było dostać ciężkiej nerwicy. Dla turystyki rowerowej, którą w pewnym stopniu jestem, jazda po mieście nie należy do wybitnych przyjemności. Szczególnie gdy trafi się na czerwoną falę lub pogodę motywującą do pozostania pod kołdrą.

Dzień kiedy mogłam wstać z łóżka godzinę później niż do tej pory był dla mnie przełomowy. Spędziłam najspokojniejsze 8h pracując w pełnym skupieniu, ciszy i bez bodźców rozpraszających. Szczerze mówiąc było dla mnie dość dziwne czytać multum relacji, w których autorzy pisali o zbyt wielu czynnikach rozpraszających w domu. Zdaje sobie sprawę, że pranie samo się nie zrobi, ktoś może zapukać do drzwi lub z psiakiem trzeba wyjść na szybki spacer. To jest normalne.

Najważniejsze i tego nauczyłam się od męża, który troszkę wcześniej przez to przechodził… Nauczyć bliskich i znajomych, że pracuję „Z” domu, nie „W” domu. Ten czas przykładowo między 8 a 16 jest czasem na pracę. Tylko na pracę. Nie oznacza to, że w tym czasie pójdę na zakupy, wypije imieninowe winko czy też pójdę pomoc w pracach na działce, tylko dlatego że nie siedzę w biurze. Dość stanowczo należy wyznaczyć granicę. Z tym akurat nie miałam problemów. Zrozumiałam dzięki temu to co chwilę wcześniej tłumaczył mi Maciek. Miał rację (i teraz w dodatku ma to słowa na piśmie).

Biuro czy domowe biuro?

Oczywiście obydwie formy mają ogrom zalet. W domu masz swój mały służbowy ekosystem, który wyglądać i funkcjonować może tak jak Ty chcesz. Możesz pracować w piżamie lub na Skype zakładać marynarkę do spodenek dresowych – nikt na to nie zwróci uwagi. Tutaj jesteś sobą. Możesz słuchać muzyki jaką lubisz bez obawy, że ktoś się dowie o kilku kawałkach The Kelly Family na playliście. Obok Ciebie zalegnie kot lub inny domowy zwierz – nawet jak zaklniesz, on Cię nie oceni (przynajmniej nie powie tego ludzkim głosem).

Na samym początku biuro było dla mnie przyjemną sprawą. Tu koleżanka, tu kolega. Wspólne kawki, śniadania i plotki na przerwie. No fajnie. Tego mi brak. Nie ukrywam. Jednak z czasem mojego rozwoju poznałam biura gdzie panuje chaos, człowiek próbuje się skupić na jakimś ważnym tasku a tu za plecami słyszy tylko szum lub głośne rozmowy. Jak założę słuchawki to po kilku chwilach pojawia się szturchanie i rozpraszanie dodatkowymi tematami. Ponoć każda statystyczna baba potrafi multitaskować. Albo nie jestem babą albo coś ze mną nie tak. Osobiście lubię ład i kolejność. Skończę zadanie „A” do przejdę do zdania „B”. Literki muszą się układać. Takie mam skrzywienie. Poznaję siebie i wiem, że możliwość reakcji na dodatkowe tematy podczas pracy powinna być dowolna, w dowolnej chwili. Znajdzie się takowa – wtedy odpiszę, oddzwonię.

Aby pomimo dzielącej odległość móc zbudować zgrany zespół ważne są kontakty i spotkania. Pomaga w tym technologia w postaci video konferencji, dzielenie się informacjami o siebie nie tylko pod kątem zawodowym na wspólnych kanałach wymiany informacji (może to być blog wewnętrzny, micro blog,  chat, hashtag na social media, kanał w serwisach social media, etc). Nawet te najprostsze formy kontaktu są tutaj pomocne.

Tak funkcjonuje dużo firm na całym świecie. Także tych wielkich. Dell, Apple, Automattic, IBM, Human Made, GitHub, InVision, Red Hat, Basecamp, WPMU Dev.
Z bliższych  mi marek… Spider’s Web, OnTheGoSytems, WP Desk i wielu innych. Na pewno te nazwy są Ci znane. Szczególnie gdy jesteś osobą związaną z WordPressem i światem IT.

Każda z tych firm ma swoje sposoby na zbliżanie do siebie pracowników i funkcjonowanie jako jeden wielki organizm, który pracuje dla wspólnego celu.

Są też firmy, które czasami chcą zobaczyć swoich pracowników na żywo poza wielkimi firmowymi zlotami czy konferencjami. Z racji bliskiej odległości w jednej pracy pojawiałam się w biurze raz w tygodniu. To był najmniej pracowity dzień w ciągu 5 dni pracy. Coś trzeba było omówić, poplotkować, coś zjeść, napić się kawy. Moja wydajność tego jednego dnia spadała do 70-80%. Na szczęście był to tylko jeden dzień, straty w przygotowywaniu przeze mnie materiałów dzięki temu były niewielkie.

Jak sobie radzę podczas pracy w domu?

Tak jak pisałam wyżej. Mam wyznaczone godziny pracy. Od 8 do 16. W trakcie każdej godziny pracy robię małą przerwę, na kawę, na rozruszenie kości, na karmienie kota… Dobrze się składa, że podczas czasu pracy nie wypada mi żaden większy posiłek. Śniadanie obowiązkowo przed rozpoczęciem pracy, obiad wypada tuż po. Podczas 8h daję ile fabryka dała. Powyżej tego czasu jeżeli nie muszę – nie pracuję. Cenię sobie czas prywatny, ale również wychodzę z założenia, że praca umysłowa nie jest lekka. Powyżej pewniej ilości aktywnych godzin pracy wydajność spada, myśli się wolniej. W głowie zaczynają pojawiać się wizje na inne sposoby spędzenia tego czasu. Trzeba po prostu odpocząć, zregenerować się. Wyjść z domu, do ludzi. Do parku, na rower czy też pośmigać na rolkach.

Poza pracą warto mieć coś co nas napędza. Warto spędzić czas prywatny na realizowanie innych zainteresowań czy też zwyczajnie spędzić go z kimś bliskim. W przeciwnym razie wypalimy się i zaczniemy myśleć o pracy jak o czymś przymusowym a nie przyjemnym gdzie realizujemy swoje wrodzone umiejętności. Praca powinna być pasją.

Wiadomo, jest sporo czynników, które próbują mnie rozproszyć. Ale nie daję się nim. To co jest faktem – trzeba się tego nauczyć i mieć silną wolę. Gdyby ktoś do mnie dzwoni z mało pilną sprawą, mówię „teraz pracuję, oddzwonię w luźnym momencie”. Siedzę i wykonuje zadania, które miałam w planie na dany dzień – tak jak w biurze, tyle że własnym 🙂

Oczywiście nie przeczytacie tutaj co zrobić podczas pracy zdalnej gdy w domu jest małe dziecko, które potrzebuje uwagi. Na taka sytuację nie mam porady. Jeszcze. Wszystko w swoim czasie. Na pewno nie jest łatwo, ale można znaleźć kompromis.
Znam kilka przykładów z życia wziętych gdzie jest to możliwe. Osoby te radzą sobie świetnie. Kiedy dziecko było malutkie pracowali podczas drzemek podopiecznych. Kiedy dziecko było już nieco starsze w ruch poszło przedszkole (a nawet żłobek) lub babcie, które dzielnie musiały przez tych kilka godzin zająć się malcem. Uważam, że nie ma sytuacji bez wyjścia.

Jeżeli nawet dom staje się problematyczny lub chcemy przypomnieć sobie jak wygląda człowiek na żywo – zawsze można udać się do kawiarni z WiFi lub skorzystać z coworkingu.

Jeżeli wahacie się między pracą z biura a pracą z domu, warto zrobić listę wad i zalet. I na ich podstawie podjąć decyzję – do której formy pracy jest Wam bliżej.

Zalety pracy zdalnej:

  • brak dojazdów do biura (oszczędność czasu na podróżach)
  • biuro może być tam gdzie chcesz i wyglądać jak chcesz
  • często z pracą zdalną wiążą się luźne godziny pracy (w takim przypadku można pracować o dowolnej porze dnia)
  • brak dodatkowych osób, które by nas rozpraszały
  • mniejsze (właściwie żadne) koszta dotarcia do pracy
  • nie musimy dostosowywać się do warunków w biurze zewnętrznym (za bardzo pokręcona klima, za mało podkręcona klima, niewygodne krzesło, brak lampki etc.)
  • nie musimy przeprowadzać się aby pracować dla firmy z drugiego końca świata (a tym samym pracodawca ma uproszczony sposób na pozyskanie specjalistów bez dodatkowych kosztów)
  • lunch możesz przygotować sobie sam w domu – jest to dodatkowa oszczędność dla portfela
  • tą zaletę podała osoba pracująca w ten sposób już 25 lat: nie omie Cię niemalże żadne ważne wydarzenie w życia Twojego dziecka (lub innego członka rodziny)

Wady pracy zdalnej:

  • brak towarzystwa (mniejszy kontakt face2face z komórką ludzką)
  • potencjalny problem w dostępie do internetu (może utrudniać dostęp do narzędzi lub kontaktu)
  • korzystanie z własnego sprzętu komputerowego (ale warto zauważyć, że można otrzymać za to rekompensatę finansową lub komputer służbowy – policzyłabym to za połowiczą wadę)
  • musimy nauczyć się samodyscypliny, aby rzetelnie wykonywać zadania bez przełożonego stojącego nam za plecami
  • praca + dom to często niebezpieczeństwo przedłużenia sobie godzin pracy (po prostu tracimy poczucie czasu)
  • pod względem psychologicznym możemy wpaść w pułapkę odosobnienia, ograniczyć kontakty z ludźmi i rzadziej wychodzić z domu (co też może mieć negatywny wpływ na naszą kondycję)
  • nie każdy zawód nadaje się do pracy zdalnej

Agressiva

Od 10 lat pracuję w branży IT. Początkowo zajmowałam się tylko projektowaniem stron internetowych pod względem graficznym, ale bardzo szybko stałam się web designerem i web developerem w jednym. Poza pracą żyję też kolarstwem, street foodami i rysowaniem.

Bądź na bieżąco!

Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o najnowszych wpisach na blogu Pandify.pl zapisz się do naszego newslettera za pomocą poniższego formularza. Obiecujemy nie wysyłać nic więcej.